W zeszłoroczne wakacje organizowaliśmy imprezę w pewnym barze. Niestety podczas naszego występu padło nagłośnienie (spalił się wzmacniacz i zasilacz). Właściciel nie podpisywał z nami jakiejkolwiek umowy w razie gdybyśmy zniszczyli sprzęt ani nawet umowy, jeżeli chodzi o sam występ. Co ciekawsze w momencie, gdy zaczęliśmy grać sprzęt już brzmiał jakoś nieciekawie i żeby wydobyć z nich jakikolwiek dźwięk trzeba było niestety grać głośniej? Na dzień dzisiejszy koleś próbuje ode mnie wyciągnąć wartość sprzętu no i niestety zaczyna mnie straszyć. Czy może on oddać sprawę do windykacji, jeżeli nie było jakiejkolwiek umowy między nami?

Sytuacja, w której dochodzi do uszkodzenia sprzętu podczas występu, a strony nie zawarły żadnej pisemnej umowy, jest w polskim prawie oceniana przede wszystkim przez pryzmat tzw. umowy użyczenia. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, użyczenie polega na tym, że użyczający oddaje rzecz do bezpłatnego używania, a biorący zobowiązuje się korzystać z niej zgodnie z jej przeznaczeniem i zwrócić ją w stanie niepogorszonym. Co istotne, taka umowa nie musi mieć formy pisemnej - może być zawarta ustnie, a nawet w sposób dorozumiany, czyli wynikający z samego zachowania stron. W praktyce oznacza to, że jeśli właściciel lokalu udostępnił Wam nagłośnienie do występu, to najprawdopodobniej doszło właśnie do użyczenia.
Ukryta treść: dalsza część artykułu

Dostęp do treści

